czwartek, 28 maja 2015

SZOK!!!

   Dzisiaj byłam trochę na mieście i jak szłam przez przejście to widziałam taką jedną babkę koło 30, jestem prawie pewna, ze była anorektyczką, ale taką serio 100%. WYGLĄDAŁA STRASZNIE!!! Cała twarz pomarszczona, jak jakieś Zombie!? Duże oczy i takie dziwnie puste, była strasznie chuda i jak dzisiaj jest ciepło, to ona była w jakiejś zimowej kurtce. BYŁA MASAKRYCZNIE CHUDA!!!  Szczerze na żywo to jeszcze czegoś takiego nie widziałam... Chcę by chuda, ale nie chcę skończyć jak ona i chyba przez to dzisiaj sobie odpuściłam...
  Wyglądała jak ta, tylko inaczej ubrana i w kapturze, a no i miała duużo zmarszczek MASAKRA!!!

poniedziałek, 25 maja 2015

WTF?!

   Na początku szło idealnie, żadnych napadów NIC. Od jakichś 2 tygodni nie mogę się utrzymać... 2-3 dni się uda i później spieprzę, a cały czas sobie obiecuje, że dam radę... Czasami te ż już tak mi się tego nie chce, że odpuszczam sobie z góry na kilka dni... Albo cały dzień jest OK, a wieczorem zjebię po całości... :/ Straciłam chyba całą motywację... Nie wiem czemu. Wcześniej chyba moim głównym motywatorem był on.. Chciałam, żeby wrócił, żeby zobaczył co stracił.. Później już przegiął, bolało jak chyba jeszcze nigdy nic, ale nie długo i przestało mi na nim zależeć no to musiał wrócić jak zawsze zresztą. Niby między nami jest teraz OK, a ja mam to co chciałam to nie mogę mu tego zapomnieć, ale zależy mi na nim. I chyba przez to cały czas  bym wpierdalała, mam już dość siebie i tego wszystkiego. Czemu ja nie mogę być jedną z tych zajebistych lasek, które żrą wszystko co chcą, a wyglądają zajebiście, mają ładne buźki i wgl?
  Dzisiaj jak na razie idzie OK, wczoraj niby też, ale wieczorem zjebałam po całości, boję się wejść nawet na wagę. Chociaż nie przytyłam raczej bo i tak jest dwa udane/dwa zjebane i cały czas Senefol więc waga mi w sumie stoi... Ale brzuch nie, jest wyraźnie większy. Nie mogę się doczekać wakacji nie będę chodzić do szkoły  zbytnio wychodzić z domu, bo za gorąco więc sklepy nie będą kusić... Nie będzie trzeba wyjebywać kasy na kosmetyki więc będę miała więcej na tabletki...  I może wreszcie otworzą moją aptekę? Bo przejebane jest jeździć prawie 15km do najbliższej...
 Zrobiłam sobie cele i z dokładną datą, ale późnij trochę zmieniłam, bo ostatnie 2 tygodnie nic nie dały, ale i tak powinnam dojść do najniższej prawidłowej wagi dla mojego wzrostu do końca lipca.
                 TYLKO MUSZĘ WRESZCIE PRZESTAĆ SPIERDALAĆ!!!


sobota, 9 maja 2015

Jest dobrze

  Od 18.04 kiedy zaczęłam na nowo idzie mi w miarę dobrze, chociaż miałam parę gorszych dni pod koniec kwietnia, ale od maja poszłam po rozum do głowy i teraz nie jadę na wiecznej głodówce tylko jem, a raczej piję raz dziennie jakąś zupę. Tylko taką prawdziwą, nie jakiś tam instant. Wczoraj tylko dałam sobie luz, bo były u mnie na chacie imieniny i wiedziałam, że będzie mi ciężko nie jeść i od razu humor mi się meega popsuje, może nawet znowu będzie żyletka.. Ale dzisiaj to nadrobiłam głodówką, a jutro się jeszcze zobaczy ;)) Ogólnie jest dobrze, bo sama widzę efekty zarówno po sobie jak i na wadzę =D Sporo osób też mi mówi, że schudłam i w ogóle wyładniałam i jakoś mi samoocena poszła w górę. Na głodówkach cały czas myślałam o jedzeniu i byłam raczej zdołowana, a teraz jest OK ;D I nawet już Cola Zero mi jakoś nie jest potrzeba, ale za to piję więcej kawy... Ale też nie jakoś strasznie dużo, bo dwa kubki dziennie to chyba nie tak źle? Przeszło mi jakoś z NIM i od razu wszystko wydaję się lepsze, łatwiejsze... Ostatnio zauważyłam, że prawie wszystko zmieniam, to raczej przez Niego, ale na dobre mi to wychodzi :))