Nie wiem co to wczoraj było, ale wieczorem jak zawsze miałam miliony myśli na temat jedzenia w święta... W końcu doszłam do wniosku, że od disiaj sobie dam spokój na jakiś czas, ale nie mogłam spać, Przez kilka godzin, chyba do 4... Siedziałam na fb i przeglądałam jakieś blogi o gotowaniu, później na yt oglądałam jak gotują... WTF?! Miałam wręcz wrażenie, że żołądek przykleił mi się do kręgosłupa...Na samą myśl o wodzie chciało mi się rzygać, w końcu uznałam, że napiję się Coli Zero, ale musiałam po nią pójść, nie mogłam utrzymać się na nogach... MASAKRA JAKAŚ!!!
Dzisiaj porażka; żarłam chyba wszystko... Kanapki - chyba 2, ciasto, jajecznicę, obiad, kilka ciastek, owoce, zupkę chińską. Ehh dupa! Nie wiem jak ja jutro wyjdę z domu, mój brzuch, który już był w miarę wygląda masakrycznie!!! A muszę wyjść, bo zostały mi tylko 2 szlugi, a bez nich nie przeżyję kilku godzin. Pomimo, że wzięłam kilkanaście Senefoli to jest źle, mega źle!!!
I nie wiem kompletnie co będzie jutro; znowu wpierdalanie, czy głodówka? To mnie chyba nie długo wykończy, ta nieustanna wojna ze samą sobą, jak nie jem to jest ok, ale chce mi się jeść, jak jem to wstydzę się wyjść z domu, a nawet rozebrać, żeby pójść pod prysznic. Poza tym jak nie jem to za nim nie tęsknie, bo myślę o jedzeniu i wyglądzie, a jak jem to on znowu jest w każdej mojej myśli. Muszę schudnąć dla samej siebie, ale i po to, żeby zobaczył co stracił. Nie rozumiem w ogóle tego co on ze mną zrobił, zazwyczaj leciałam na jakiś sławnych gości, z boskim wyglądem dużych i mega męskich, a on? Zwykła przewrażliwiona pizda, dla której jestem kompletnie nikim... Wszystko chce we mnie zmienić, a i tak mu na mnie nie zależy, dzisiaj jest, jutro go nie ma i tak ciągle. Nigdy nikt tyle dla mnie nie znaczył, nigdy nikomu tak nie ulegałam, nigdy nikomu nie pozwalałam tak się poniżać, a on nawet nie wygląda tak jakbym chciała, a o charakterze już w ogóle nie wspominając...
I znowu mam ochotę pić, nw chyba jutro pójdę się zaopatrzyć, bo mam mało już, ale stoi od dawna... Tylko nw, jak to niby ma wyglądać, bo moja starsza jest teraz na chacie prawie cały czas do jakiejś środy, a szlugi już w miarę przebolała, ale z piciem ma problem. I kolejna rzecz, która już była przeszłością to żyletka... Ostatnio coraz częściej do nie wracam, i to z błahych powodów, a ostatnio pocięłam się nożem przy babci, bo ta powiedziała, że nie dokręciłam kranu?! Mam dość tego wszystkiego, szkoły, rodziny, diety, siebie, życia, uczuć... Chcę jakąś przerwę, nie wiem jak doczekam wakacji... Chcę zostać sama ze swoimi myślami na jakiś czas, tylko jak mi gdzie?
niedziela, 29 marca 2015
sobota, 28 marca 2015
=D
Dieta ostatnio idzie mi bez zarzutów. Dzisiaj się ważyłam i od środy tylko 0,5 kg :/ Ale czas i tak mija to w sumie żaden problem. Sprzątałam dzisiaj w szafie i mierzyłam trochę ciuchów - prawie wszystko za duże :D Przed wakacjami kupiłam sobie czarny top cały z koronki i nigdy go na sobie nie miałam, bo był mega obcisły dzisiaj go włożyłam i WSZĘDZIE jest luz!!! :D Głodu nie czuję wcale, ale i tak "moja kochana" rodzinka robi niemalże wszystko, żeby mi przeszkodzić. Cały czas gotują moje ulubione potrawy, a dzisiaj co nie zdarza się nigdy kupili... mega kawał ciasta czekoladowego, czyli mojego ulubionego... Ale NIE! Nie uda im się. Później ciotka przywiozła świeżą, wędzoną domową kiełbasę. Zawsze ją uwielbiałam bo oni mieli mega chudą, ale też nie. Mam dość poddawania się, a później zaczynania od nowa...
Wczoraj poszłam biegać (ćwiczę codziennie), ale strasznie mi szło, kompletnie nie miałam na to siły, a do domu wróciłam ledwie żywa... Ale i tak na głodówkach, mało ćwicząc chudnę dużo szybciej niż na byciu 1005 fit. Mam wrażenie, że moje ciało robi wszystko, żeby mnie wkurwić, no to ma to czego chciało.
Doła mam z jednego powodu; brzuch mi spada, nogi trochę też, ale najbardziej to bym chciała ramiona, w których mam... 30(?!?!?!) cm. Ehh, masakra! Nawet w lecie chodzę z długim rękawem, bo wstydzę się tego w chuj... Codziennie robię pompki, ale nic :/ Mam nadzieję, że to tylko czas przejściowy... Ooo i dzisiaj usłyszałam, że... Mam jakąś mniejszą twarz - prawda! :D
Nie umiem zrozumieć jednej rzecz; nigdy nie wyglądałam ja ta po lewej, a mimo to mój max. to było... 79 kg!!! Przy takim samym wzroście FUCK LOGIC!!!
Wczoraj poszłam biegać (ćwiczę codziennie), ale strasznie mi szło, kompletnie nie miałam na to siły, a do domu wróciłam ledwie żywa... Ale i tak na głodówkach, mało ćwicząc chudnę dużo szybciej niż na byciu 1005 fit. Mam wrażenie, że moje ciało robi wszystko, żeby mnie wkurwić, no to ma to czego chciało.
Doła mam z jednego powodu; brzuch mi spada, nogi trochę też, ale najbardziej to bym chciała ramiona, w których mam... 30(?!?!?!) cm. Ehh, masakra! Nawet w lecie chodzę z długim rękawem, bo wstydzę się tego w chuj... Codziennie robię pompki, ale nic :/ Mam nadzieję, że to tylko czas przejściowy... Ooo i dzisiaj usłyszałam, że... Mam jakąś mniejszą twarz - prawda! :D
Nie umiem zrozumieć jednej rzecz; nigdy nie wyglądałam ja ta po lewej, a mimo to mój max. to było... 79 kg!!! Przy takim samym wzroście FUCK LOGIC!!!
czwartek, 26 marca 2015
?!
Niby nic jem i schudłam 1 kg, a od wczoraj mam jakiś dziwnie duży brzuch i boczki?! Czuje się z tym masakrycznie, ale na pocieszenie mam to, że spodnie w nogach coraz luźniej :D No i kości te na szczęce coraz lepiej widać, a ja zawsze miałam no i mam niestety twarz w style Seleny Gomez - ohyda!!! No, a teraz szczękę i kości policzkowe widać coraz lepiej :D Tylko martwią mnie święta - ja jestem Ateistką od ka pamiętam, ale "moja rodzina" niestety nie... No i będzie masa boskiego żarcia i namawiania na nie... Ehh... największy problem będę miała z sałatką jarzynową i domowymi wędzonkami, no i ciastami... MASAKRA!!! Ale nie mogę sobie przecież odpuścić... W szkole już padam słysząc od szczuplejszych o de mnie sporo dziewczyn, że po co ja się odchudzam, i żebym się jebneła w łeb itp. Taa łatwo im mówić jak zawsze miały idealne figury...
wtorek, 24 marca 2015
=D
Chudnę w oczach, ciuchy spadają! Yeah! :D Ale i tak mi jeszcze dużo zostało, zwłaszcza nogi i ramiona... :/ Nawet pierścionki muszę już nosić na innych palach, a jeden dzisiaj i tak zgubiłam! Kocham to!!! A jedzenie mnie jakoś nie kusi :D Jutro się ważę i nw czy nie pójdę wcześniej spać, bo chyba się nie doczekam, możliwe, że jutro zobaczę liczbę, której nie widziałam od jakichś 2 lat :D
Cały czas jestem na głodówce; tylko woda z cytryną rano, kawa, woda, Cola Zero i Figura 1 wieczorem, no i tabletki i szlugi. I czuję się świetnie! Nie mdleję, nic mnie nie boli i mam siłę na ćwiczenia, ale zimno mi cały czas...
Do idealnej wagi dla mojego wzrostu brakuje mi od tego co widziałam w sobotę 6 kg, a do 2 i ostatniego celu na ten rok 3... Ale myślę, że wtedy postawiłam sobie poprzeczkę zdecydownie za nisko... I jak na razie postanowiłam, że zejdę do X0, czyli od 19 kg mniej niż była moja najwyższa waga. I będę tym jebanym ideałem! Nie obchodzi mnie za jaką cenę, ale będę idealna!
Ostatnio słucham od koleżanek, że już nie powinnam się odchudzać, że wyglądam dobrze itp. Taa konkurencji się boją i tyle...
Cały czas jestem na głodówce; tylko woda z cytryną rano, kawa, woda, Cola Zero i Figura 1 wieczorem, no i tabletki i szlugi. I czuję się świetnie! Nie mdleję, nic mnie nie boli i mam siłę na ćwiczenia, ale zimno mi cały czas...
Do idealnej wagi dla mojego wzrostu brakuje mi od tego co widziałam w sobotę 6 kg, a do 2 i ostatniego celu na ten rok 3... Ale myślę, że wtedy postawiłam sobie poprzeczkę zdecydownie za nisko... I jak na razie postanowiłam, że zejdę do X0, czyli od 19 kg mniej niż była moja najwyższa waga. I będę tym jebanym ideałem! Nie obchodzi mnie za jaką cenę, ale będę idealna!
Ostatnio słucham od koleżanek, że już nie powinnam się odchudzać, że wyglądam dobrze itp. Taa konkurencji się boją i tyle...
niedziela, 22 marca 2015
Idealnie
Z wczoraj jestem dumna! Głodówka w 100 % udana i biegałam, ale tylko 30 min, bo już dawno tego nie robiłam :/ Ale zawsze coś :D I w wyzwaniu, które robię wczoraj miałam przerwę, ale i tak zrobiłam tyle co w czwartek! Mogło by być tak codziennie... Miałam zjeść grapefruita, ale nawet mi się nie chciało, mam nadzieję, że zostanie mi tak na dłużej... Humor już trochę lepszy na szczęście, to moje wahania mnie już normalnie dobijają... I już widzę jakąś różnice, brzuch sporo mniejszy, tylko moim największym problemem są nogi... Ehh grube kości, tłuszcz i mięśnie - MASAKRA!!! Ale jakoś dam radę i kiedyś zacznę przypominać człowieka... ;)
Ideał!!! <3
Ideał!!! <3
czwartek, 19 marca 2015
Załamka...
Wczoraj wieczorem coś we mnie pękło, przez moją matkę i tak byłam od dłuższego czasu zdołowana, przez Niego. A wczoraj wszystko już się rozjebało, całkiem... Matka mnie wyprowadziła z równowagi, chociaż łatwe to nie jest, ale ona ma szczególny talent. Pewnie to chore, ale ja szerze jej nienawidzę, nie to, że teraz, bo się pokłóciłyśmy, tylko ogólnie. Nie mogę znieść takich pierdolonych, fałszywych egoistów jak ona. Była beznadziejną córką, żoną, a teraz i matką. Hahah chociaż już jest blisko 40 to i tak utrzymują ją rodzice i czasami mój kochany tatuś jeśli, akurat uzna, że łaskawie zapłaci te 250 zł. Ogólnie jak dla mnie niektórzy ludzie, nie powinni się po prostu rozmnażać. KURWA!!! Czemu akurat ja?! Czemu ja nie mogę mieć normalnych problemów, normalne rodziny, czemu nikomu nie może na mnie zależeć? Czasami mam wrażenie, że los postanowił sprawdzić co ja jestem wstanie wytrzymać? Pewnie dużo, bo w sumie to już mało co mnie rusza i obchodzi. Najgorsze jest dla mnie to, że codziennie muszę wstawać, zakładać maskę i grać cały dzień przed wszystkimi. Mam mega ochotę już to skończyć, bo mam tylko jeden powód i to w dodatku bezsensowny, żeby zostać - zostać, tylko po to, żeby zrobić im wszystkim na złość :D
Tylko nie umiem tego zrobić... Ale myślę też, żeby po prostu uciec, chociaż to bez sensu... Nawet jeśli mnie nie złapią, to skończy się hajs i dupa :/ Czy ja nie mogłabym teraz się położyć i nigdy się nie obudzić? Tak po prostu...
Tylko nie umiem tego zrobić... Ale myślę też, żeby po prostu uciec, chociaż to bez sensu... Nawet jeśli mnie nie złapią, to skończy się hajs i dupa :/ Czy ja nie mogłabym teraz się położyć i nigdy się nie obudzić? Tak po prostu...
środa, 18 marca 2015
Pojebało mnie!
W środę nawet nw czemu się złamałam i jadłam gdzieś tak od 14 :/ W czwartek już niby się opamiętałam, ale po południu było znowu to samo... Miałam zacząć moją wersję diety Norweskiej, ale nie zbyt mi to wychodziło... A w weekend to już całkiem była masakra!!! Jadłam niemal cały czas, miałam wrażenie, że zaraz pęknę, ale i tak chciało mi się jeść. Niby nie jadłam jakiś mega kalorycznych rzeczy, ale za to w jakich ilościach... W poniedziałek trochę się ogarnęłam, wczoraj było nawet, nawet... A dzisiaj idealnie GŁODÓWECZKA! <3
wtorek, 10 marca 2015
Jprdl!
Dzisiaj 10 dzień głodówki i wszystko, niby szło OK. Na przerwie koleżanka powiedziała, żebyśmy poszły na stołówkę do reszty, w sumie jak zawsze. Jednej dzisiaj nie było i wzięłyśmy obiad za nią - Spaghetti... I nie wiem co mi odjebało, ale zjadłam to na spółkę z inną koleżanką?! MASAKRA!!!
Na następnej lekcji jakoś nie mogłam wcale usiedzieć; przeplatały mi się wyrzuty sumienia z ochotą nawpierdalania się. I z planem pójścia do sklepu po kilka moich ulubionych rzeczy, a i w domu mam trochę takich teraz zerwałam się z lekcji. Ale sznurując buty, uznałam, że mnie całkiem pojebało tym bardziej, że jutro mam się ważyć. Po drodze zjarałam szluga, a w domu miałam wziąć z 10 Senefoli i wypić kilka wzmocnionych herbat przeczyszczających. Szłam jak w jakimś amoku i okazało się, że nikogo nie było na chacie. Jak w jakimś transie się przebrałam i oddałam wszystko kiblowi... Ehhh, aż mi łzy leciały... Różniej tak jak miałam w planach wzięłam tabletki, zrobiłam parę herbat i poszłam ćwiczyć. Natalia Gacka, Mel B, Potrafisz schudnąć... Po tym jeszcze lodowaty prysznic i dopiero, wtedy "obudziłam się"...
CZEMU JA NIE MOGĘ BYĆ JAK WIĘKSZOŚĆ MOICH KOLEŻANEK?!
Żreć wszystko i ile się da, cały czas i nie tyć. I żeby tylko to... Akurat ja muszę być tą co ma przejebane ze wszystkim chyba, i w domu, i w szkole, czarna owca w rodzinie, a dla tych na których mi zależy - na doczepkę, albo koło zapasowe... Nawet w mojej rodzinie niemal wszyscy szczupli i wgl. Moje ciotki, siostry cioteczne, kuzynki są idealne; wszystko im wychodzi, wygląd jak dla mnie idealny ok. 1.60m, drobna budowa, kobieca figura. Niemal każda ma kogoś. I to niemal chodzące ideały 1.90m albo i więcej, fajnie zbudowani... A ja? Ponad 1.70m, mocna budowa i w dodatku tłusta, ale cycki? BRAK!!! Nienawidzę patrzeć na "moją rodzinę". Wszystkim się układa, normalnie ideały. A ja? W sumie nigdy nikogo nie miałam, jak już to przez neta i tylko pisanie, nic więcej, a i tak "Co moi"nie dorastali nawet do pięt chłopakom moich kuzynek.
No i teraz jest jak jest; od paru lat depresja. Szczerze to jak widzę jak inni się tną, to wręcz mnie to śmieszy, przy moich blinach to kompletnie nic. Całe ręce, nogi, trochę na brzuchu... Niektóre blizny mimo, że z przed kilku miesięcy są głębokie na kilka mm. Najgorsze jest chyba to, że nie umiem ze sobą skończyć, zawsze coś/ktoś musi mi przeszkodzić. A przecież ja nie mam najmniejszego powodu, żeby tu dalej być. No chyba, że na złość innym...
Na następnej lekcji jakoś nie mogłam wcale usiedzieć; przeplatały mi się wyrzuty sumienia z ochotą nawpierdalania się. I z planem pójścia do sklepu po kilka moich ulubionych rzeczy, a i w domu mam trochę takich teraz zerwałam się z lekcji. Ale sznurując buty, uznałam, że mnie całkiem pojebało tym bardziej, że jutro mam się ważyć. Po drodze zjarałam szluga, a w domu miałam wziąć z 10 Senefoli i wypić kilka wzmocnionych herbat przeczyszczających. Szłam jak w jakimś amoku i okazało się, że nikogo nie było na chacie. Jak w jakimś transie się przebrałam i oddałam wszystko kiblowi... Ehhh, aż mi łzy leciały... Różniej tak jak miałam w planach wzięłam tabletki, zrobiłam parę herbat i poszłam ćwiczyć. Natalia Gacka, Mel B, Potrafisz schudnąć... Po tym jeszcze lodowaty prysznic i dopiero, wtedy "obudziłam się"...
CZEMU JA NIE MOGĘ BYĆ JAK WIĘKSZOŚĆ MOICH KOLEŻANEK?!
Żreć wszystko i ile się da, cały czas i nie tyć. I żeby tylko to... Akurat ja muszę być tą co ma przejebane ze wszystkim chyba, i w domu, i w szkole, czarna owca w rodzinie, a dla tych na których mi zależy - na doczepkę, albo koło zapasowe... Nawet w mojej rodzinie niemal wszyscy szczupli i wgl. Moje ciotki, siostry cioteczne, kuzynki są idealne; wszystko im wychodzi, wygląd jak dla mnie idealny ok. 1.60m, drobna budowa, kobieca figura. Niemal każda ma kogoś. I to niemal chodzące ideały 1.90m albo i więcej, fajnie zbudowani... A ja? Ponad 1.70m, mocna budowa i w dodatku tłusta, ale cycki? BRAK!!! Nienawidzę patrzeć na "moją rodzinę". Wszystkim się układa, normalnie ideały. A ja? W sumie nigdy nikogo nie miałam, jak już to przez neta i tylko pisanie, nic więcej, a i tak "Co moi"nie dorastali nawet do pięt chłopakom moich kuzynek.
No i teraz jest jak jest; od paru lat depresja. Szczerze to jak widzę jak inni się tną, to wręcz mnie to śmieszy, przy moich blinach to kompletnie nic. Całe ręce, nogi, trochę na brzuchu... Niektóre blizny mimo, że z przed kilku miesięcy są głębokie na kilka mm. Najgorsze jest chyba to, że nie umiem ze sobą skończyć, zawsze coś/ktoś musi mi przeszkodzić. A przecież ja nie mam najmniejszego powodu, żeby tu dalej być. No chyba, że na złość innym...
poniedziałek, 9 marca 2015
9 dni
Głodówka wychodzi mi wręcz idealnie tym razem. Mam już za sobą prawie 9 dni :D I czuje się chyba nawet lepiej niż normalnie, tylko rano trochę jak Zombie, ale to szybko mija :D A no i szlugi mi wolniej idą, ale to dobrze mnie spalę. Tylko waga mi prawie nie spada, ale to może przez, to że okres. A no i właśnie wczoraj dostałam okresu - 2 tygodnie za wcześnie, to przez tą głodówkę?
Tak się zastanawiam ile mi się na tej głodówce uda? Bo z jednej strony chciałabym jeść, ale z drugiej jakoś nie mogę nawet o tym pomyśleć, chociaż jeszcze 10 dni temu jadłam niemal normalnie...
Mam w klasie jedną dziewczynę, która je meeega dużo, a wygląda jak anorektyczka z anemią. Dzisiaj się jej zapytałam, czy może objąć udo palcami - zrobiła to w najgrubszym miejscu i jeszcze jej trochę luzu zostało?! :O
To jest właśnie moje największe chyba marznie - jeść duużo, wszystkiego i być chudą, a nawet i szczupła. A ze mną masakra, odkąd pamiętam mam trochę za dużo, chociaż nie jem nic z mięsa, którego nie widziałam na surowo, smażonego, fast foodów etc. ok już kilku lat. Pije wodę niegazowaną (Krople Beskidu), nie słodzę, napoi też nie, dopiero odkąd zaczęłam z Aną zaczęłam pić Colę Zero. Po 18-19 nie jem. Kompletnie nie mogę tego zrozumieć :(
Tak się zastanawiam ile mi się na tej głodówce uda? Bo z jednej strony chciałabym jeść, ale z drugiej jakoś nie mogę nawet o tym pomyśleć, chociaż jeszcze 10 dni temu jadłam niemal normalnie...
Mam w klasie jedną dziewczynę, która je meeega dużo, a wygląda jak anorektyczka z anemią. Dzisiaj się jej zapytałam, czy może objąć udo palcami - zrobiła to w najgrubszym miejscu i jeszcze jej trochę luzu zostało?! :O
To jest właśnie moje największe chyba marznie - jeść duużo, wszystkiego i być chudą, a nawet i szczupła. A ze mną masakra, odkąd pamiętam mam trochę za dużo, chociaż nie jem nic z mięsa, którego nie widziałam na surowo, smażonego, fast foodów etc. ok już kilku lat. Pije wodę niegazowaną (Krople Beskidu), nie słodzę, napoi też nie, dopiero odkąd zaczęłam z Aną zaczęłam pić Colę Zero. Po 18-19 nie jem. Kompletnie nie mogę tego zrozumieć :(
piątek, 6 marca 2015
Winner!
Wczoraj było bez problemowo, tylko picie :D A dzisiaj były dwa napady... :/ Ale dałam radę, z pomocą Thinspo <3 Coli Zero i szlug :D Najbardziej boli mnie to, że jak tylko pójdę na dietę, to "moja kochana rodzinka" "pomaga" mi w tym kupując/gotując/piekąc moje ulubione rzeczy... I jeszcze nawet sąsiadka pomaga - cały czas przynosi ciasta, a co jak co, ale ciasta kocham. Dobija mnie to, nawet w szkole na stołówcę muszą być teraz same dobre rzeczy, ehhh...
Ale jak na razie daje radę :D Muszę dać! Nie mogę patrzeć w lustro, mam ochotę krzyczeć, rozjebać je czymś i odciąć sobie wszystko co zbędne... :/ Masakra! Dobrze chociaż, że dzisiaj nie uległam :D Bo chyba bym sobie tego nie wybaczyła... Mam już dość zaczynania wszystkiego od początku.
Ale jak na razie daje radę :D Muszę dać! Nie mogę patrzeć w lustro, mam ochotę krzyczeć, rozjebać je czymś i odciąć sobie wszystko co zbędne... :/ Masakra! Dobrze chociaż, że dzisiaj nie uległam :D Bo chyba bym sobie tego nie wybaczyła... Mam już dość zaczynania wszystkiego od początku.
środa, 4 marca 2015
Zimno
4 dni już za mną :D Najbardziej cieszy mnie to, że nie jestem głodna i jest mi zimno... Tęskniłam za tym <3 I nie mogę zrozumieć jak mogłam przestać? Ale dobrze, że już się opamiętałam. Heh miałam nawet tak zjebane myśli, że wcale nie muszę być chuda, hahah nie no sama się rozpierdalam!!! I teraz myślę niemal tylko o Anie, a nie o Nim... Jeden z powodów dlaczego ją kocham <3 Ona pomaga, on niszczy i rani, Ona daję siłę i perfekcyjność, on zabija mnie powoli i zabiera siłę na normalne funkcjonowanie...
poniedziałek, 2 marca 2015
Głodówka
No i dwa dni już za mną :D Że jestem chora to siedzę w domu i oglądam Thinspo <3 Już się chyba napaliłam na to! I teraz myślę o tym, czy dam radę i ogólnie o diecie, a nie o "moim lubym" i że lepiej by było gdyby mnie nie było...
Głodówka niby idealnie woda i herbaty, tylko dzisiaj się na sb wkurzyłam, bo mnie na mleko na leciało i się napiłam trochę, a później się jakoś "grubo czułam" :/ Ale poza tym to już dawno się nie czułam tak zajebiście jak dzisiaj! :D
Głodówka niby idealnie woda i herbaty, tylko dzisiaj się na sb wkurzyłam, bo mnie na mleko na leciało i się napiłam trochę, a później się jakoś "grubo czułam" :/ Ale poza tym to już dawno się nie czułam tak zajebiście jak dzisiaj! :D
niedziela, 1 marca 2015
Dam radę??
Ostatnio bez diety udało mi się trochę schudnąć, ale i tak czuję się beznadziejnie. Beznadziejnie, kompletnie nie mam siły w sumie na nic. Bo i po co? :(
Ale mam już tego dosyć i dam radę chociażby, po to, żeby nie dać satysfakcji tym co czekają na to, aż upadnę... Najgorsze jest dla mnie to, że nie umiem zrezygnować z kogoś dla kogo jestem nikim, chociaż stara się wmówić mi coś innego... I tak od paru miesięcy; dzisiaj jest, jutro go nie ma, po dwóch miesiącach wróci na tydzień i oczywiście będę wysłuchiwać jak on mnie bardzo kocha, taa jasne...
Staram się ogarnąć, może to jak się skupie na Anie mi pomoże, tak jak wcześniej? W sumie z niejedzeniem chyba nie będą mieć kłopotu :D Więc od dzisiaj głodówka, na czas nie określony ;) W sumie jest już ciepło, więc jak mi ta grypa przejdzie postaram się wrócić do biegania i ćwiczeń... :)
Ale mam już tego dosyć i dam radę chociażby, po to, żeby nie dać satysfakcji tym co czekają na to, aż upadnę... Najgorsze jest dla mnie to, że nie umiem zrezygnować z kogoś dla kogo jestem nikim, chociaż stara się wmówić mi coś innego... I tak od paru miesięcy; dzisiaj jest, jutro go nie ma, po dwóch miesiącach wróci na tydzień i oczywiście będę wysłuchiwać jak on mnie bardzo kocha, taa jasne...
Staram się ogarnąć, może to jak się skupie na Anie mi pomoże, tak jak wcześniej? W sumie z niejedzeniem chyba nie będą mieć kłopotu :D Więc od dzisiaj głodówka, na czas nie określony ;) W sumie jest już ciepło, więc jak mi ta grypa przejdzie postaram się wrócić do biegania i ćwiczeń... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











