wtorek, 10 marca 2015

Jprdl!

  Dzisiaj 10 dzień głodówki i wszystko, niby szło OK. Na przerwie koleżanka powiedziała, żebyśmy poszły na stołówkę do reszty, w sumie jak zawsze. Jednej dzisiaj nie było i wzięłyśmy obiad za nią - Spaghetti... I nie wiem co mi odjebało, ale zjadłam to na spółkę z inną koleżanką?! MASAKRA!!!
  Na następnej lekcji jakoś nie mogłam wcale usiedzieć; przeplatały mi się wyrzuty sumienia z ochotą nawpierdalania się. I z planem pójścia do sklepu po kilka moich ulubionych rzeczy, a i w domu mam trochę takich teraz zerwałam się z lekcji. Ale sznurując buty, uznałam, że mnie całkiem pojebało tym bardziej, że jutro mam się ważyć. Po drodze zjarałam szluga, a w domu miałam wziąć z 10 Senefoli i wypić kilka wzmocnionych herbat przeczyszczających. Szłam jak w jakimś amoku i okazało się, że nikogo nie było na chacie. Jak w jakimś transie się przebrałam i oddałam wszystko kiblowi... Ehhh, aż mi łzy leciały... Różniej tak jak miałam w planach wzięłam tabletki, zrobiłam parę herbat i poszłam ćwiczyć. Natalia Gacka, Mel B, Potrafisz schudnąć... Po tym jeszcze lodowaty prysznic i dopiero, wtedy "obudziłam się"...

        CZEMU JA NIE MOGĘ BYĆ JAK WIĘKSZOŚĆ MOICH KOLEŻANEK?!
 Żreć wszystko i ile się da, cały czas i nie tyć. I żeby tylko to... Akurat ja muszę być tą co ma przejebane ze wszystkim chyba, i w domu, i w szkole, czarna owca w rodzinie, a dla tych na których mi zależy - na doczepkę, albo koło zapasowe... Nawet w mojej rodzinie niemal wszyscy szczupli i wgl. Moje ciotki, siostry cioteczne, kuzynki są idealne; wszystko im wychodzi, wygląd jak dla mnie idealny ok. 1.60m, drobna budowa, kobieca figura. Niemal każda ma kogoś. I to niemal chodzące ideały 1.90m albo i więcej, fajnie zbudowani... A ja? Ponad 1.70m, mocna budowa i w dodatku tłusta, ale cycki? BRAK!!! Nienawidzę patrzeć na "moją rodzinę". Wszystkim się układa, normalnie ideały. A ja? W sumie nigdy nikogo nie miałam, jak już to przez neta i tylko pisanie, nic więcej, a i tak "Co moi"nie dorastali nawet do pięt chłopakom moich kuzynek.
  No i teraz jest jak jest; od paru lat depresja. Szczerze to jak widzę jak inni się tną, to wręcz mnie to śmieszy, przy moich blinach to kompletnie nic. Całe ręce, nogi, trochę na brzuchu... Niektóre blizny mimo, że z przed kilku miesięcy są głębokie na kilka mm. Najgorsze jest chyba to, że nie umiem ze sobą skończyć, zawsze coś/ktoś musi mi przeszkodzić. A przecież ja nie mam najmniejszego powodu, żeby tu dalej być. No chyba, że na złość innym...

                   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz