piątek, 6 marca 2015

Winner!

  Wczoraj było bez problemowo, tylko picie :D A dzisiaj były dwa napady... :/ Ale dałam radę, z pomocą Thinspo <3 Coli Zero i szlug :D Najbardziej boli mnie to, że jak tylko pójdę na dietę, to "moja kochana rodzinka" "pomaga" mi w tym kupując/gotując/piekąc moje ulubione rzeczy... I jeszcze nawet sąsiadka pomaga - cały czas przynosi ciasta, a co jak co, ale ciasta kocham. Dobija mnie to, nawet w szkole na stołówcę muszą być teraz same dobre rzeczy, ehhh...
  Ale jak na razie daje radę :D Muszę dać! Nie mogę patrzeć w lustro, mam ochotę krzyczeć, rozjebać je czymś i odciąć sobie wszystko co zbędne... :/ Masakra! Dobrze chociaż, że dzisiaj nie uległam :D Bo chyba bym sobie tego nie wybaczyła... Mam już dość zaczynania wszystkiego od początku.

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz